• Menu
  • Skip to right header navigation
  • Przejdź do treści
  • Skip to secondary navigation
  • Przejdź do głównego paska bocznego
  • Przejdź do stopki

Before Header

TEL: +48 604 362 477

CEBES

Rekonstrukcje wypadków drogowych

  • Start
  • O nas
  • Aktualności
  • Oferta
    • Rekonstrukcje wypadków
    • Badania i kosztorysy napraw pojazdów
    • Medycyna sądowa
    • Informatyka śledcza
    • Identyfikacja pojazdu i człowieka
    • Pożarnictwo
    • Inżynieria drogowa
    • Wypadki w rolnictwie
  • Cennik
  • Kontakt
  • Start
  • O nas
  • Aktualności
  • Oferta
    • Rekonstrukcje wypadków
    • Badania i kosztorysy napraw pojazdów
    • Medycyna sądowa
    • Informatyka śledcza
    • Identyfikacja pojazdu i człowieka
    • Pożarnictwo
    • Inżynieria drogowa
    • Wypadki w rolnictwie
  • Cennik
  • Kontakt

Trwa ważna rozprawa w sprawie głośnego i tragicznego wypadku na autostradzie A1, w której oskarżony jest Sebastian M. Co w sprawie wyrabia pełnomocnik rodzin ofiar?

Jesteś tutaj: Strona główna / Aktualności / Trwa ważna rozprawa w sprawie głośnego i tragicznego wypadku na autostradzie A1, w której oskarżony jest Sebastian M. Co w sprawie wyrabia pełnomocnik rodzin ofiar?
Wskazany fragment felgi znajdujący się z tyłu z prawej strony pojazdu marki Kia

12/03/2026 //  by Łukasz Gil

W chwili pisania tego artykułu trwa jedna z ostatnich rozpraw, na której Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim przesłuchuje świadków tragicznego wypadku, do którego doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1. Po zderzeniu pojazdów marki BMW i Kii doszło do samozapłonu i spalenia pojazdu marki Kia. Jak wiadomo z  przekazu medialnego, tragiczny był skutek tego zdarzenia gdyż zginęła w nim 3 osobowa rodzina. W postępowaniu przygotowawczym Prokuratura powołała kilku biegłych do wielu czynności procesowych ale najistotniejszą opinią była ta wydana przez zespół biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków no bo przecież cały akt oskarżenia opierał się na ustaleniach i wnioskach tej opinii.

Po postawieniu przed Sądem, oskarżonego Sebastiana M. i przedstawieniu mu zarzutów ruszył proces, w trakcie którego obrońca oskarżonego zgłosiła się do Biura Cebes z zapytaniem o możliwość dokonania analizy obszernej opinii biegłych (liczyła ponad 500 stron z załącznikami) oraz z aktami sprawy (10 tomów akt – ponad 2000 kart).

Biegły Biura Cebes dr inż. Łukasz Gil po kilku miesiącach analizowania przekazanego materiału dowodowego, w trakcie którego poszczególne istotne szczegóły zgromadzonych dowodów były konsultowane z biegłymi z różnych specjalizacji m.in. z odczytu danych ze sterowników, wydał dla Kancelarii Adwokackiej obrońcy ekspertyzę, która wskazywała niezbędne czynności, które powinny zostać wykonane celem uzupełnienia materiału dowodowego, a także błędy w interpretacji lub pozyskiwaniu dowodów przez opiniujących w sprawie biegłych. Co istotne, wnioskami tej ekspertyzy były wskazania, że dopiero po prawidłowym zgromadzeniu dowodów oraz wzięciu pod uwagę wszystkich śladów, a nie wybiórczym traktowaniu dowodów przez biegłych będzie można wykonać rekonstrukcję przebiegu tego wypadku. Rekonstrukcja nie została wykonana, wnioski odnośnie przyczyny powstania wypadku nie zostały podane! A dlaczego tak? No bo najpierw należy prawidłowo pozyskać i przeanalizować materiał dowodowy, a dopiero później wnioskować– dla Sądu przy wydawaniu wyroku może mieć znaczenie to czy BMW jechało pasem lewym, a pojazd marki Kia zjechał z jakiejś przyczyny z pasa środkowego na lewy i tam doszło do zderzenia, czy może to BMW z jakiegoś powodu zjechało z pasa lewego na środkowy i uderzyło w prawidłowo jadącą Kię.

Poczynienie takich ustaleń jest najistotniejszą kwestią, którą powinni wykonać biegli. Prokuratura, a później Sąd chce wiedzieć, w którym miejscu na drodze doszło do zderzenia pojazdów i jakie były tory ruchu pojazdów na chwilę przed tym zderzeniem. Następnie należy obliczyć prędkość pojazdów i ustalić gdzie znajdowały się one na drodze (w jakiej odległości od siebie) kiedy powstał stan zagrożenia, a jeżeli któryś z uczestników wypadku przekroczył dozwoloną prędkość, to czy przy poruszaniu się z prędkością prawidłową mógłby uniknąć zderzenia.

W opiniowanej sprawie sama prędkość nie spowodowała zdarzenia – jeżeli jeden pojazd jechał pasem lewym, a drugi środkowym (a tak wynika z ustaleń biegłych) to zagrożenie bezpieczeństwa powstało w chwili kiedy jeden z kierujących zjechał ze swojego pasa ruchu ! Prędkość mogła oczywiście przyczynić się do tego zjechania, a na pewno mogła przyczynić się do skutków…ale póki co jesteśmy w procesie karnym mającym ustalić przyczynę powstania wypadku ! Niepotrzebne przy tym są emocje i hejt. Osoby, które są w sprawie umocowane procesowo lub wykonują jakąś pracę dla organów procesowych powinny być emocjonalnie niewzruszone i analitycznie badać poszczególne fragmenty przebiegu tego zdarzenia. Od osób pracujących przy tak dużych i trudnych sprawach należy zatem wymagać profesjonalizmu i dużego doświadczenia.

Co w niniejszej sprawie nie pozwala na poczynienie poprawnych ustaleń co do przyczyny powstania wypadku? Przede wszystkim opinia biegłych przyjmuje, że ślady kół przebiegające z pasa lewego na środkowy są śladami innymi niż są w rzeczywistości. Nieprawidłowa interpretacja tych śladów powoduje, że biegli przyjmują, że BMW na odcinku tych śladów (ponad 160 metrów) hamowało i było znoszone… Nie koreluje to jednak z odczytem sterowników EDR z BMW bo zarejestrowane jest awaryjne hamowanie BMW (nie adaptacyjna, a awaryjna aktywacja ABS przy wciśniętym pedale przyspiesznika) na 1 sekundę przed zderzeniem, a ESC zaczęło działać dopiero na 0,5 sekundy przed zderzeniem.  Gdyby BMW miało hamować na tym odcinku drogi i miało go pokonać w ciągu jednej sekundy musiałoby jechać z prędkością ponad 160 m/s czyli ponad 580 km/h !!! Jest to fizycznie niemożliwe ! Co z fragmentami reflektora BMW leżącymi na lewym pasie ruchu na ponad 100 metrów przed miejscem wskazanym przez biegłych jako miejsce zderzenia? Co ze śladami ewidentnej jazdy na lewym pasie ruchu najpierw jednego, a potem dwóch kół bez ciśnienia powietrza ? Co z rozstawem śladów rycia felg już bez opony, które to mają miejscami szerokość kilkunastu cm (przy szerokości felgi BMW 24,5 cm) ? Co na to biegli w opinii? NIC. Słowem nie skomentowane. Opinii uzupełniającej brak. Według pełnomocnika rodzin ofiar i prokuratora jest to kwestia nieistotna. Dla Sądu chyba jednak istotna !

Kolejna niewyjaśniona wątpliwość, która pojawia się przy poszukiwaniu przyczyny zderzenia pojazdów – Kia po wypadku stoi na dwóch kołach, brakuje prawego tylnego i lewego tylnego koła. Zderzenie pojazdów i ruch pozderzeniowy Kii miały taki przebieg, że Kia została uderzona w tylny lewy narożnik, m.in. w okolicę tylnego lewego koła. Koła tego nie ma na pojeździe w całości. Po zderzeniu Kia przemieściła się w ruchu obrotowym uderzając tyłem w krawężnik i barierę energochłonną. Ruch obrotowy pojazdu i napotkanie przeszkody stałej spowodował powstanie istotnie dużych sił gnących i ścinających – o przeciwnym zwrocie niż wektory pędu i krętu tego pojazdu. Na skutek działania tych sił doszło do przekoszenia tylnego prawego koła, które jak widać na załączonym zdjęciu urywając się od piasty rozerwało się pozostawiając centralna część felgi przykręconą do niej.

 

Wskazany fragment felgi znajdujący się z tyłu z prawej strony pojazdu marki Kia

 

Jak można zauważyć na zdjęciach z oględzin wraku Kii, w pojeździe tym znajdował się fragment rozerwanej felgi nominalnego koła należącego do Kii. W związku z charakterem śladów zniszczenia tej felgi (ostrokrawędziste cięcia powstałe przy rozerwaniu, identyczne jak ślady znajdujące się na pozostałym na piaście prawego tylnego koła fragmencie felgi) oraz znalezieniem w miejscu zdarzenia rozciętej opony należącej do Kii można wnioskować, że zarówno fragment tej felgi jak i ta opona znajdowała się w chwili wypadku na prawym tylnym kole, które uległo rozerwaniu na moment przed pożarem. Gdzie zatem jest lewe tylne koło??? Otóż nie ma. Nie znaleziono ! Ale… na jezdni pomiędzy powypadkowym położeniem obu pojazdów ujawniono koło dojazdowe, które należeć mogło tylko do Kii (jest ono w specyfikacji tego pojazdu, nie ma przy tym możliwości aby było to koło sportowego BMW- technologicznie nie pasuje). Policja na miejscu zdarzenia zaznacza położenie tego koła jako ślad nr 18 i opisuje go jako “koło dojazdowe z rozerwaną oponą”.

 

        Koło dojazdowe Kii w miejscu wypadku

Na kole widać jedynie symbol “50” brak opisu parametrów OPONY w protokole ! Oględziny koła – a po co? Nie ma. Przypominam i zaznaczam powtórnie – jest to czwarte koło, które można przyporządkować do Kii ! Innego nie znaleziono ! Stąd właśnie potrzeba na obligatoryjne zbadanie tego koła co zostało wyraźnie podkreślone w ekspertyzie Biura Cebes. Należy jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć możliwość poruszania się pojazdu marki Kia na tym kole. Dlaczego? bo maksymalna prędkość jazdy na kole dojazdowym (na niewielkiej odległości – koło zjazdowe, nie przystosowane do ruchu po autostradzie !) wynosi 80 km/h. Hipotetycznie, bo nie można odczytów ze sterowników Kii traktować poważnie (nieprawidłowe pobranie odczytu danych i interpretacja wyników przez biegłego) ale gdyby…. i Kia jechałaby z prędkością bliską140 km/h na co wskazują biegli to… przekroczyłaby ona dozwoloną prędkość prawie dwukrotnie, ale nie to jest problemem, założyć można by było, ze to tylko formalne wykrocznie. Gdyby nie fakt, że problemem jest to, iż koło dojazdowe przy takiej prędkości, używane na dłuższym odcinku drogi może ulec awarii, odkręceniu, zerwaniu! a my poszukujemy przyczyn powstania zdarzenia. Ktoś komuś przecież wjechał w tor ruchu ! Ten wątek należy zbadać, a zacząć trzeba od zbadania koła dojazdowego i ustalenia czy mogło ono być założone i czy mogło odpaść od Kii na chwilę przed zderzeniem. Nikt tego do tej pory nie zrobił. Biuro Cebes nie wskazuje przy tym, że koło to było założone na Kii, wskazuje na konieczność zbadania tego śladu oraz całego istotnego dla rozstrzygnięć w sprawie wątku !

Co istotne – analiza zdjęć wraku Kii z czasu dodatkowych oględzin Kii pozwoliła na zauważenie tego koła dojazdowego przy pojeździe. Pojawia się więc pytanie, czy biegli zbadali to koło ? Jakie były wnioski? jak wyglądały w szczegółach jego uszkodzenia?! Na te pytania odpowiedzieć mogliby opiniujący na zlecenie Prokuratury biegli. Mogliby gdyby zostali dopuszczeni do wydania opinii uzupełniającej przed Sądem… tymczasem pełnomocnik rodziny ofiar jak lew broni opcji przesłuchania biegłych i wydania przez nich opinii uzupełniającej. Ale zanim o działaniu pełnomocnika, chyba nie do końca odnajdującego się w tak skomplikowanej sprawie, bo jego ruchy świadczą o tym, że wpadł w panikę i myli wiedzę z wiarą w wiedzę (w dodatku swoją).

Co widać na kole dojazdowym leżącym przy wraku Kii podczas oględzin tego pojazdu przez biegłych ? – poniżej powiększony fragment zdjęcia przedstawiający widok koła dojazdowego.

 

koło dojazdowe Kii

Komentować braku oględzin tego koła nie trzeba. Każdy kto z uwagą czytał ten artykuł potrafi się domyśleć, że dokładne  oględziny i sfotografowanie tego koła i opisanie uszkodzeń jest niezbędne. Co jest w otworze na śruby wskazane strzałką? Są na tym kole ślady od zerwania z mocowania pod podłogą bagażnika jeżeli koło to miałoby zostać wyrzucone podczas uderzenia w barierę? Są uszkodzenia świadczące od zerwaniu lub odkręceniu śrub podczas jazdy? Istotne, prawda ? 

W sprawie jest jeszcze mnóstwo nieprawidłowości oraz nieprecyzyjności, a także techniczne błędy przy opiniowaniu. Nie jest to czas i miejsce żeby to opisywać. Opinia biura odnośnie tylko analizy śladów na drodze i na pojazdach zajmuje ponad 100 stron i w posiadaniu ma ją Sąd. I niech Sąd rozstrzyga o tym, co w sprawie należy wykonać. I to Sąd wyda wyrok. Nikt inny. Pamiętać należy przy tym, że biegli są pewnego rodzaju narzędziem organów procesowych, które ma dostarczyć informacji przy problemach gdzie wymagane jest posiadanie wiedzy specjalnej. Wiedzę specjalną posiadają nie tylko osoby, które są wpisane na listę biegłych (a ci nie są odpowiednio weryfikowani, co jest powszechnie wiadome) ale również liczni specjaliści czy naukowcy. Nie daleko szukać – większość biegłych z zawodów medycznych nie jest powoływana z list biegłych bo tam ich nie ma. Są powoływani do spraw ad hoc, jako eksperci – zarówno z prywatnych klinik czy szpitali. O tym czy ktoś posiada wiedzę specjalną nie decyduje przy tym adwokat ani dziennikarz.

Co w niniejszej sprawie utrudnia dojście do tego jaki przebieg miało zdarzenie? Można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością powiedzieć, że zachowanie pełnomocnika rodzin ofiar, który skutecznie póki co stara się nie dopuścić opiniujących w sprawie biegłych do głosu. Na wnioski dowodowe obrońcy odpowiedzi są takie, że biegli nie muszą odpowiadać bo wszystko jest czytelne w ich opinii, a sama opinia jest rzetelna i poprawna. Pan pełnomocnik odpowiada przy tym sam na zarzuty do opinii biegłych niczym specjalista. Z jedną zasadniczą różnicą – prawnie to on odpowiada w tym temacie jako laik. Laik nie posiadający wiedzy w dziedzinie wypadków ale co najważniejsze, jego pisma i forsowane w nich analizy nie są wypowiadane pod odpowiedzialnością prawną za wydanie fałszywej opinii. Nie jest on przecież biegłym (a pismo procesowe nie jest opinią), a prawnikiem któremu może się wydawać, że “tak to jest”, ale przecież jak okaże się, że “tak to nie jest” no to co mu ktoś zrobi?! Dlatego jedynymi adresatami odpowiedzi na zarzuty powinni być biegli sądowi, którzy na zlecenie Prokuratury opiniowali ten wypadek. Dodam tylko, że zachowanie pełnomocnika rodzin ofiar nie przystoi prawnikowi. Przynajmniej w moim odczuciu – to nie media i portale społecznościowe powinny być miejscem do polemiki o tym wypadku. Pan pełnomocnik i prokurator powinni chcieć porozmawiać z biegłymi i z osobami wydającymi opinię dla obrony na sali rozpraw, a to Sąd powinien ważyć ich zeznania i dać wiarę tym, którzy go przekonają do siebie. Tymczasem, z dala od merytoryki i wskazanych w tym artykule licznych wątpliwościach, dwa dni temu TVN publikuje reportaż, mijający się w licznych kwestiach z prawdą (np że Sebastian M. nie był początkowo brany przez Policję jako uczestnik zdarzenia i z “kolegami” normlanie poszedł sobie z miejsca zdarzenia” – czy oby na pewno? skoro Policja zmierzyła położenie jego pojazdu i zrobiła oględziny auta, zabezpieczając je procesowo na parking policyjny, skoro zatrzymano mu na miejscu prawo jazdy, zbadano alkosensorem, pobrano krew do badań…z miejsca zabrała go karetka, a nie koledzy, no i został przesłuchany), w którym to gra się na emocjach widzów przedstawiając bardzo mocno przeżywające rodziny ofiar. Oczywiście nazwisko pełnomocnika ofiar pada w reportażu kilkukrotnie. Niewyobrażalna strata bliskich i ból tych osób, straszna tragedia, której nie można sobie wyobrazić jest w trakcie procesu eksponowana z naciskiem na hejt oskarżonego. Oskarżonego, nieskazanego. Sprawa trwa przed Sądem, a pełnomocnik rodziny ofiar zamiast chcieć uzupełnić materiał dowodowy i jednoznacznie udowodnić kto zawinił idzie do TV żeby pokazać krzywdę ludzi ! mało tego. Dzień przed rozprawą, w dniu wczorajszym,  prawdopodobnie ostatnią przed decyzjami Sądu o dalszym przebiegu procesu, bo zakończą się przesłuchania świadków, dostaję informację od obrońcy, że pełnomocnik przesłał pismo odnosząc się do ekspertyzy Biura Cebes. Odpowiedzi laika (pełnomocnika rodziny ofiar) na postawione problemy w ekspertyzie, o których mowa w tym artykule, a także wskazanie konieczności zbadania niektórych śladów jak np koła dojazdowego oraz sterowników z pojazdów, nie są poważne. Mecenas – pełnomocnik, tworzy własne alternatywne wątki uzasadniając je tym, że to są “potocznie wiadome sprawy”. I teraz kwintesencja zachowania pełnomocnika, którego przecież interesuje tylko sprawiedliwość. Pozwolę sobie na małą dygresję, w kultowym polskim serialu sprzed kilku dekad padła kiedyś zabawna “definicja” sprawiedliwości, którą pielęgnuje chyba pan mecenas – “Sąd, sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”… Nie można się z tym zgodzić bo proces ten przewraca życie niektórych ludzi do góry nogami i nie jest to zabawa na Play Station. Wracając do kwintesencji zachowania pana mecenasa…w dniu wczorajszym w godzinach wieczornych na portalu mającego w nazwie bezpieczeństwo ruchu drogowego (tylko z nazwy to tak wygląda) pojawia się artykuł zatytułowany “Na kole zapasowym nie ma śladów. Linia obrony Sebastiana M. upadnie?”  w treści tego arcydzieła o zabarwieniu prześmiewczo-naukowym oczywiście na początku jest przypomnienie czytelnikowi o sprawie, a następnie wskazanie, że, tu cyt.: “Z naszego dziennikarskiego śledztwa wynika, że teoria o tym, iż pojazd ofiar poruszał się na kole zapasowym, jest sprzeczna z dowodami zabezpieczonymi po wypadku”. Proszę bardzo. Można być dziennikarzem, nie badać pojazdu, koła dojazdowego, nie mieć wglądu w akta sprawy i…. wnioskować o przyczynie wypadku? No według tegoż portalu udało się! Sąd jako biegłego powinien więc powołać tego “eksperta” i go przesłuchać bo wie on więcej niż biegli! Można by się z tego śmiać ale po chwili ten artykuł pojawia się na profilu tego portalu na FB, a pierwszą osobą udostępniającą ten post jest…..pełnomocnik rodziny ofiar. Przypadek? Dzień przed rozprawą gdzie Sąd ma podjąć ważne decyzje, stek bzdur pojawia się w przestrzeni medialnej, po raz kolejny oddziałowujący na emocje czytelnika… i to ma być ta sprawiedliwość? Takie traktowanie stron procesu jest fair? no nie. No to teraz hit. Jako osoba, która zapoznała się z treścią pisma procesowego pełnomocnika ofiar, które tego samego dnia trafiło do obrońcy oskarżonego mogę powiedzieć, że 90% artykułu (z oczywistym nieco zmienionym komentarzem dla potrzeb publicystycznych) jest to treść tegoż pisma procesowego pana pełnomocnika! Te same zdjęcia, te same wnioski, ta sama błędna retoryka. Więc albo artykuł ten jest nieskalaną błędem wizją pełnomocnika rodzin ofiar albo doradcą i ekspertem kancelarii tego mecenasa jest redaktor portalu pseudoeksperckiego. Pan pełnomocnik pisze przy tym w nagłówku swojego profilu na FB, tu cyt.: “Koniec z teoriami. W Sądzie powinny liczyć się dowody. Spokój. Merytoryka. Nie hipotezy. Po dokładnej analizie materiału źródłowego (…) wspólnie z zespołem Kancelarii postanowiłem dać kres pojawiającym się insynuacjom…” No panie mecenasie- wreszcie ! Dodam tylko, że pana publikacje w mediach pisma procesowego są insynuacjami bo sam te bzdury pan wymyślił, a nie chce dopuścić pan DOWODU z uzupełniającej opinii biegłych pisząc, że jest ona nie potrzebna bo PAN Z ZESPOŁEM SWOJEJ KANCELARII ŚPIESZY SĄDOWI Z POMOCĄ I ROZWIĄZAŁ PAN ZAGADKĘ! Brawo. Tylko się dogadajcie z panem Z kto na to wpadł, pana zespół czy dziennikarskie śledztwo. Bo publikujecie sprzeczne informacje i nawet zdjęć nie zmieniacie.  A po co to wszystko? Żeby ponownie grać na emocjach publiki? A może żeby nie dopuścić do głosu biegłych?! No bo przecież pełnomocnik rodziny ofiar wyjaśnił w tym piśmie Sądowi, jak było. Ponownie.

Czas poczekać na decyzję Sądu co dalej będzie z tym procesem. Wydaje się, że dla ustalenia rzeczywistego przebiegu wypadku i wskazania jego przyczyn niezbędne jest powołanie przed Sąd biegłych, którzy opiniowali dla Prokuratury i zadanie im istotnych pytań o poczynione podczas oględzin i opiniowania ustalenia. To oni przecież jako jedni z pierwszych mieli w dyspozycji materiał dowodowy, to oni badali sterowniki pojazdów, to oni stali obok koła dojazdowego podczas oględzin i może je zbadali. Dlaczego nikt o to ich nie chce zapytać… Albo druga opcja, przy zrozumieniu Sądu, że opinia biegłych jest całkowicie do odrzucenia z uwagi na liczne błędy merytoryczne – powołanie innego zespołu biegłych, który rozstrzygnie powstały spór. Niestety tylko największe Instytuty w kraju mogą podjąć się tego zadania, a problem polega na czasie w jakim mogą one zrealizować to zlecenie. Możemy wtedy czekać na wydanie opinii w terminie… do dwóch lat.

Pełen nadziei na sprawiedliwe traktowanie każdego w procesie i pełni merytoryczną dyskusję nad podkreślonymi problemami czekam na decyzję Sądu odnośnie kontynuacji sprawy sadowej…

Tweetnij
Udostępnij
Udostępnij
0 Udostępnień

Kategoria: Aktualności

Poprzedni wpis « Po opinii Biura CEBES opiniował IES. Zapadł wyrok SR w Zakopanem zgodny z opinią CEBES

Pierwszy Sidebar

Najnowsze artykuły

Trwa ważna rozprawa w sprawie głośnego i tragicznego wypadku na autostradzie A1, w której oskarżony jest Sebastian M. Co w sprawie wyrabia pełnomocnik rodzin ofiar?

12/03/2026

Po opinii Biura CEBES opiniował IES. Zapadł wyrok SR w Zakopanem zgodny z opinią CEBES

10/03/2026

Wykład ” SPOTKANIE Z PRAKTYKĄ” w Wyższej Szkole Prawa we Wrocławiu

15/01/2025

XVII Konferencja “Problemy rekonstrukcji wypadków drogowych” – Zakopane, 20-21 września 2021 r.

24/09/2021

Od dnia 18 maja zniesienie większości ograniczeń w działalności Biura

18/05/2020

Footer

Kontakt

Centralne Biuro Ekspertyz Sądowych
Wrocław (Polska)
+48 604 362 477
biuro@cebes.pl
Konto bankowe: Millenium Bank
89 1160 2202 0000 0003 2891 7375
NIP: 7481509777
REGON: 365549418

Oddział Warszawa

Warszawa (Polska)
+48 604 362 477

Oddział Koszalin

Koszalin (Polska)
+48 604 362 477

Oddział Żary

Żary (Polska)
+48 604 362 477

Oddział Piła

Piła (Polska)
+48 604 362 477

Nasze usługi

  • Rekonstrukcje wypadków
  • Badania i kosztorysy napraw pojazdów
  • Medycyna sądowa
  • Informatyka śledcza
  • Identyfikacja pojazdu i człowieka
  • Pożarnictwo
  • Inżynieria drogowa
  • Wypadki w rolnictwie

Najnowsze artykuły

Trwa ważna rozprawa w sprawie głośnego i tragicznego wypadku na autostradzie A1, w której oskarżony jest Sebastian M. Co w sprawie wyrabia pełnomocnik rodzin ofiar?

Po opinii Biura CEBES opiniował IES. Zapadł wyrok SR w Zakopanem zgodny z opinią CEBES

Wykład ” SPOTKANIE Z PRAKTYKĄ” w Wyższej Szkole Prawa we Wrocławiu

Własność

Właściciel i zarządzający Biurem:
dr inż. Łukasz Gil

Więcej o zespole - czytaj dalej...
  • Start
  • O nas
  • Aktualności
  • Cennik
  • Kontakt

Site Footer

Centralne Biuro Ekspertyz Sądowych

Copyright © 2026 CebeS · All Rights Reserved · Projekt i realizacja: Perła Studio

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zgoda